|
niedziela, 16 września 2012
KRZYSZTOF KOWALKOWSKI. GDAŃSCY KOCIEWIACY TRZYMAJĄ SIĘ DOBRZE | ![]() | ![]() |
środa, 12 wrzesień 2012 | |
W sobotę 8 września 2012 roku odbyło się kolejne spotkanie Trójmiejskiego Klubu Kociewiaków. Miejscem spotkania był Spichlerz Opacki w Oliwie, siedziba Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku. Nie pierwszy to raz Muzeum Narodowe udostępnia swe progi gdańskim Kociewiakom.
Zanim jednak wszyscy spotkaliśmy się w Spichlerzu mieliśmy okazję obejrzeć pokazy rękodzieła twórców ludowych, które odbywają się w ramach „Letniego Jarmarku Etnograficznego” w Oliwskim Parku. Wśród nich były hafty kociewskie wykonane przez panie Marię Leszman z Pelplina i Katarzynę Nowak z Tczewa.
Następnie jak zawsze licznie zebraliśmy się Spichlerzu, gdzie w sali wystawienniczej położonej na najwyższym piętrze spichlerza mieliśmy możność obejrzenia wystawy pt: „Kapliczki przydrożne na Pomorzu”. Po wystawie oprowadzała nas kustosz wystawy pani Barbara Maciejewska, dzieląc się z nami interesującymi informacjami dotyczącymi historii, roli i znaczenia kapliczek w Polsce. Po zwiedzaniu wystawy pan Hubert Pobłocki zeszliśmy piętro niżej, gdzie przygotowane były tradycyjnie stoły z poczęstunkiem. Prezes Trójmiejskiego Klubu Kociewiaków tradycyjnie w gwarze kociewskiej powitał uczestników spotkania. Następnie odbył się pokaz bardzo interesującego filmu pt: „Oliwa dawniej i dziś”. Jego reżyserem jest starogardzianin Jan Butowski, autor wielu innych filmów o miastach Pomorza. Autorem komentarza słownego do filmu był pan Hubert Pobłocki. Dla wielu Kociewiaków Oliwa jest lub była miejscem zamieszkania, gdy wyprowadzili się z Kociewia. Także moi rodzice sprowadzili się po wojnie ze Starogardu najpierw do Wrzeszcza, a następnie do Oliwy. Mieszkałem tu w latach 1956-1976 i film ten oglądałem z przyjemnością.
W ostatnim punkcie programu spotkania pan Hubert Pobłocki zaprezentował gawańda pt „Pomorsko – Kociewskie szportowce wspomniane w roku EURO 2012. Tekst w gwarze Kociewskiej wzbudził w zebranych ogromny aplauz.
Krzysztof Kowalkowski
Zdjęcia
![]()
Panie Maria Leszman i Katarzyna Nowak ze swoimi pracami.
![]()
Kapliczki przydrożne na "Letnim Jarmarku"
![]()
Edmund Zieliński dzieli się ze mną uwagami na temat wystawy
![]()
Spotkanie członków klubu przy kawie.
![]()
Podczas spotkania, na pierwszym planie pierwsza z lewej kustosz wystawy Barbara Maciejewska, obok skarbnik Trójmiejskiego Klubu Gerard Sulewski, w głębi Edmund Zieliński.
|
niedziela, 2 września 2012
EDMUND ZIELIŃSKI. W GOŚCINIE U SWOICH | ![]() | ![]() |
sobota, 01 wrzesień 2012 | |
![]() Kiedy wyjeżdżaliśmy z Gdańska, pogoda nie wróżyła słoneczka. I co? W Białachowie pełne słońce, a temperatura w sam raz na biesiadę na otwartym powietrzu. Już z daleka wyczuwało się zapach kiełbasy z rożna. Rozstawione namioty, stoły, ławki. W oddzielnym namiocie miłe panie z KGW rozdawały pyszne ciasta, mężczyźni chłodzili się piwem, wszędzie gwar i ogólna wesołość - jak wtedy, latem 1945 roku, też boisko szkolne wypełnili mieszkańcy, młodzież i dzieci (rożna, namiotów ogrodowych wtedy nie znano). Wszyscy się radowali, że w szkole znowu uczyć będą po polsku po pięciu latach germanizowania ludności Białachowa. Mój starszy brat Jerzy tylko dwa lata chodził do polskiej szkoły, następne pięć wkuwał język niemiecki. Podobnie siostra Danusia. Widzę to jak dziś – Jerzy wskakuje do worka i ze swoimi kolegami, Jędrzyńskim, Cherkiem, Podlaskim i innymi „kangurem”, suną przez boisko. Na sobotnim pikniku w Białachowie tak samo jak wtedy młodzi ludzie w workach susami, ku ogólnej wesołości, pędzili do mety. Tylko, że dziś wśród uczestników pikniku nikogo nie rozpoznałem. Nie było nikogo z moich dawnych koleżanek i kolegów. Jedni pomarli, inni, jak ja, przenieśli się do miast – to już inne Białachowo. ![]()
Piesek mojej kuzynki Marleny też wyrywa się na piknik.
![]()
To moja szkoła.
Chwała panu Krzysztofowi Wołochowi – włodarzowi tej wsi i paniom z KGW za organizację tego spotkania. Pan Krzysztof jest przybyszem, jak ja Kociewiakiem i mam nadzieję, że mieszkańcy pomogą mu w integracji ze środowiskiem czy w organizacji różnych przedsięwzięć. Ma być pobudowana wiejska świetlica, bo podobno stara szkoła ma zmienić właściciela. Oby powstała jak najszybciej, by mieszkańcy mogli się spotykać nie tylko na zebraniach wiejskich, ale i na wspólnej zabawie. ![]() Wyścigi w workach. ![]() ![]() ![]() Ciągnąć!!! ![]() Sołtys Białachowa zaprasza wicewójta gminy Zblewo na kiełbaskę z rożna. Na zakończenie przytoczę rymowankę, jaką z okazji pikniku napisałem. Moje Białachowo Kochane Białachowo wiosko mych młodych lat Tutaj się urodziłem tutaj przebywam rad Do szkoły tu dreptałem latem i w śniegu po pas Na polach kicały zające o… jak dawny to czas Widziałem jak za pługiem zgarbiony chodził dziad Jak z kosą na ramieniu szedł kosić żyta szmat Przyklęknął na głos dzwonów modlitwy nadszedł czas Pod wieczór schodził z pola i szedł pod ciemny las Tam strzechą kryte dachy tam ojców stara chata Tam lólki, buśki, dziadki, jak dawne są to lata Dziś wioskę inną widzę starszą o wiele lat Choć jestem prawie stary tu miły jest mój świat Jest jeszcze stara szkoła choć gwarnej dziatwy brak Jak dawniej dumnie stoi choć ma już setkę lat I stary cmentarz co kryje dawnych mieszkańców wsi tej Obok „Piekiełko” Baczkowskich, Tomczaków i kiedyś rodziny mej I Boża Męka stara na skrzyżowaniu dróg Kłaniam się Wam moi rodacy niech Wam błogosławi Bóg Edmund Zieliński |
dalej » |
---|
Subskrybuj:
Posty (Atom)