niedziela, 4 października 2020

Historia upamiętniona

  Historia upamiętniona


                   Ponad rok temu napisałem do Rady Gminy Zblewo prośbę, by w jakiś sposób upamiętnić ślady historycznych miejsc w Zblewie, a ściślej, miejsce starego cmentarza i dawnych kościołów. 

Na moją petycję otrzymałem od Rady w miłych słowach zapewnienie, że moja prośba jest godna uwagi i zostanie rozpatrzona. Pilotowania tej sprawy podjął się Pan Wojciech Birna radny gminy Zblewo.  Treść petycji zamieściłem na moim blogu 20 kwietnia 2019 roku. W między czasie uzgodniliśmy treść informacji, jaka znajdzie się na tablicy pamiątkowej. 24 września 2020 r. otrzymałem miłego maila:


 Szanowny Panie Edmundzie!

Z wielką radością spieszę donieść, że obiecane przez mnie tablice upamiętniające stary cmentarz doczekały się finału i dzisiaj (24 września 2020 r.) zostały posadowione w odpowiednim dla nich miejscu. Zgodnie z zapowiedzią jedna z nich jest napisana po polsku , a druga - dla gości z zagranicy - po angielsku. Kiedy będzie Pan w Zblewie, zapraszam do ich obejrzenia. Są widoczne z daleka. Muszę dodać, że z chwilą zamontowania pojawili się pierwsi ludzie i z wielkim zaciekawieniem spoglądali i czytali teksty umieszczony na tablicy. Wcześniej miejsce usytuowania tablic zaakceptowali: ksiądz proboszcz Zenon Górecki i wójt Artur Herold, który dzisiaj nie ukrywał zadowolenia z faktu zakończenia sprawy. Ja również czuję wielką satysfakcję i radość, że udało się mi zrealizować Pana pomysł. Potwierdzeniem na słowa, które napisałem niech będą zdjęcia zrobione przeze mnie zaraz po ustawieniu tablic. Wysyłam je Panu w załączniku. Myślę, że był to doskonały pomysł upamiętnienia naszych przodków. Cieszę się bardzo, że wszystko pomyślnie się zakończyło. Jestem niezmiernie dumny z tego osiągnięcia.

Serdecznie pozdrawiam Pana i zacną małżonkę. Specjalne pozdrowienia dla syn Wojciecha - spotkaliśmy się pewnego wakacyjnego dnia w Zblewie na cmentarzu parafialnym. Tym sposobem miałem okazję poznać kolejnego członka rodziny Zielińskich. Wcześniej znałem mojego imiennika tylko z opowiadań, które przekazała mi Justyna, c. Rajmunda, z którą pracowałem przez długie lata w zblewskiej szkole.

Jeszcze raz serdecznie Państwa pozdrawiam i życzę dużo, dużo zdrowia w tych ciężkich czasach.

Z wyrazami szacunku Wojciech Birna

Oczywiście natychmiast odpisałem:

             Szanowny i Drogi Panie Wojciechu, 

Kłaniam się nisko i serdecznie dziękuję za miłą wiadomość o upamiętnieniu tablicami informacyjnymi historycznego miejsca w naszej wsi. To należało się społeczeństwu Zblewa, a dzięki Panu zostało zrealizowane.  Jeszcze raz serdecznie Panu dziękuję.

 Serdecznie pozdrawiam Pana i Jego Szanowną małżonkę. Życzę dobrej nocy i zdrowia w ciężkim okresie pandemii.


O tym miłym fakcie powiadomiłem również moich przyjaciół, zblewiaków, mieszkających w Trójmieście – Gerarda Sulewskiego i Edmunda Łąckiego. Gerard Sulewski tak napisał:

                   Dziękuję; wreszcie doczekaliśmy się....gratulacje i szacunek dla pomysłodawcy i realizatorów! Może udałoby się znaleźć-odtworzyć zarys fundamentów kościoła oraz cmentarza? Pozdrawiam Pana Prezesa oraz Ciebie Edmundzie-niestrudzonego miłośnika i badacza historii naszej zblewskiej małej ojczyzny. Gerard Sulewski; 

PS. odwiedziłem z żoną Barbarą Zblewo; cmentarz- 23 września br.  ex ante; będzie więc asumpt, by ponownie wybrać się z Gdyni do Zblewa...

--

W sobotę 26 września napisałem również do miłej Pani Magdaleny Apostołowicz prośbę, by zamieściła na stronie Zblewa moje podziękowanie, co też uczyniła, za co jestem wdzięczny.

 Szanowna Pani Magdaleno, mam prośbę. Mogłaby Pani zamieścić na stronie Zblewa moje podziękowanie?

W niezwykłe miłych słowach otrzymałem wiadomość od Pana Radnego Wojciecha Birny, że zrealizowany został mój pomysł upamiętnienia miejsca byłych kościołów i cmentarza w Zblewie. Stanęły pięknie wykonane tablice informacyjne mówiące od historycznych obiektach starego Zblewa.

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do realizacji tego pięknego zadania, a zwłaszcza Panu Wojciechowi Birnie.

                                                                                              Edmund Zieliński

                                        

                                                       






                                               Zdjęcia wykonał pan Wojciech Birna

niedziela, 12 lipca 2020

Trochę inaczej było


Trochę inaczej było
·        O KONKURSIE
·        JURY KONKURSU
·        PARTNERZY I PATRONI
·        DODAJ KAPLICZKĘ
·        ZGŁOSZONE KAPLICZKI
·        POMYSŁODAWCZYNI KONKURSU
·        KONTAKT
·        O KONKURSIE
·        JURY KONKURSU
·        PARTNERZY I PATRONI
·        DODAJ KAPLICZKĘ
·        ZGŁOSZONE KAPLICZKI
·        POMYSŁODAWCZYNI KONKURSU
·        KONTAKT

Pomysłodawczyni konkursu

foto Wojtek Wełnicki

W różańcu róża ukryta rozkwita

Dlaczego napisałam motto naszego Konkursu?

Wędrując po Polsce wiele razy zatrzymywał mnie urok spotykanych przy drogach, czy na ich rozstajach, wiejskich kapliczek.
A także te podwórkowe, czy uliczne, naszych miast i miasteczek wielekroć emanowały mocą emocji i piękna. I tak powstał pomysł, a potem konkretny już projekt ogólnodostępnego konkursu o temacie polskie kapliczki.
Marlena Wilbik mieszka w Warszawie. Propagatorka tradycji i kultury Kresów.
Realizatorka koncepcji konkursu na fraszkę dla młodzieży i seniorów Piękno naszego języka w codzienności umyka.
Dziennikarka publikująca w pismach ekonomicznych, specjalistka public relations. Autorka powieści oraz sześciu tomików fraszek.
Napisała powieść obyczajowo-kryminalną Trup oraz tomiki fraszek Chwila motylaKwiatki z rabatkiZiółka, Wianek, Chabry i kąkole oraz Na miedzy. Aktualnie kończy pracę nad siódmym tomikiem, którego tytuł to Błękitny len. Jej utwory tak są recenzowane:
Historia rodzimej miniatury literackiej rozpoczęta przez Jana Kochanowskiego nie skończyła się na Janie Sztaudyngerze. Apetyt na fraszki trwa i po jego odejściu, Marlena Wilbik odpowiada na to wyzwanie. Fraszki wymagają ogromnej literackiej kultury. Przede wszystkim dlatego, by nie przekroczyć delikatnej, niewidzialnej linii między dowcipem a wulgarnością, pikanterią a złym gustem. W trudnej sztuce balansowania na tej cienkiej linii Wilbik osiąga mistrzostwo.
Marlena Wilbik jest także autorką profesjonalnych opracowań o historii piłki nożnej, pełni funkcję Pełnomocnika Zarządu Stowarzyszenia Orłów Górskiego ds. medialnych.
W 2011 roku wydała trzystustronicowy album Kazimierz Górski i jego Orły wypełniony rozmowami, wspomnieniami, czy osobistymi wypowiedziami polityków, sportowców, menadżerów, artystów.
Trochę romantyczka i pośród stosu książek ma jeszcze w domu dwa koty i psa…



1 marca 2019
by
Zblewo
https://i0.wp.com/przydroznekapliczki.pl/wp-content/uploads/2019/02/Zblewo.jpg?fit=788%2C523&ssl=1
Autor: Adam Murawski
Kapliczka stoi od 2009 r. przy drodze nr 22 przy skręcie do ul. Chojnickiej. Powstała z inspiracji kociewskich rzeźbiarzy. Samo miejsce wybrał pan Bernard Damaszka. Ustawiono ją w miejscu, gdzie nawieziona została ziemia z dawnego cmentarza katolickiego, zniszczonego przy budowie tzw. berlinki (niedokończonej autostrady z Berlina do ówczesnego Königsbergu, budowanej przez Niemców), obecnie drogi nr 22. Intencją twórców kapliczki było również upamiętnienie ofiar wypadków, do których dochodzi dość często w okolicy skrzyżowania, na którym kapliczka została ustawiona.
Sama kapliczka ma postać ściętego pnia, okorowanego drzewa z odchodzącymi bocznymi konarami na którym umieszczono dwie przeszklone skrzynki. W ich wnętrzu są umieszczone figury świętych, w tej zawieszonej wyżej znajduje się rzeźbiona w drewnie postać Św. Franciszka z Asyżu, którą wykonał Marek Pawelec, rzeźbiarz ze Zblewa. W skrzynce umieszczonej pod nią umieszczono figurę Św. Krzysztofa wykonaną przez innego twórcę ludowego, Edmunda Zielińskiego. To honorowy prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych Oddziału Gdańsk. Choć od wielu lat mieszka w Gdańsku nigdy nie zerwał więzi z rodzinnymi stronami. Urodził się niedaleko Zblewa, w Białachowie.
Mieszkający w sąsiedztwie państwo Drawscy wykonali drewniany płotek wokół kapliczki. Pani Mirosława Drawska zadbała o nasadzenie wokół iglaków i innych kwiatów. Kapliczkę uroczyście poświęcono 25.07.2009 r. W sierpniu 2014 r. miała miejsce jej renowacja. Krzysztof Trawicki, wójt gminy Zblewo sfinansował to przedsięwzięcie. Odpowiednim środkiem konserwującym drewno dwukrotnie pokrył całą kapliczkę (pień drzewa) pan Henryk Klin. Ta operacja na pewno przyczyni się do przedłużenia żywota kapliczki.
 
Szanowny Panie Adamie,
Konieczna jest korekta do powyższego tekstu. Otóż inicjatorem powstania kapliczki byłem ja i tylko ja. W pierwotnym założeniu kapliczka miała stanąć na skrzyżowaniu koło młyna w Zblewie (skrzyżowanie dróg Kościerzyna - Skórcz i Starogard – Chojnice), gdyż tam właśnie leży cmentarna ziemia zwieziona z miejscowego cmentarza przez który budowana była w 1941 roku autostrada Berlin – Królewiec. W rejonie tego skrzyżowania miała stanąć kapliczka upamiętniająca cmentarne szczątki jak i ofiary wypadków (dziesiątki) na tym skrzyżowaniu. Niestety, włodarze dróg nie zgodzili się na postawienie kapliczki bo odwracałaby uwagę kierowców, co mogłoby powodować kolejne wypadki drogowe. Tłumaczenie z pogranicza hipokryzji – krzykliwe bilbordy licznie stojące wzdłuż naszych dróg nie zakłócają uwagi kierowcom. Po kilku latach wróciłem do tego tematu i przy pomocy mego przyjaciela Bernarda Damaszka udało się pozyskać grunt pod kapliczkę (po kilku innych przymiarkach lokalizacyjnych).
Zaproponowałem, by kapliczkę wykonać w drewnie dębowym, najlepiej z zachowaniem jego licznych konarów. Pan Bernard pozyskał zgodę na wycięcie dębu z posiadłości pana Szarafina w Białachowie. Pojechaliśmy tam, wybrałem odpowiednie drzewo, z inicjatywy Pana Damaszka zostało ścięte i zwiezione do Zblewa. Poprosiłem pana Marka Pawelca o wzięcie na siebie zadania przygotowania tego pnia i wykonanie skrzynek na figury, jak i samej figury św. Franciszka.
25 lipca 2009 roku miało miejsce poświęcenie kapliczki. Państwo Drawscy zasługują na szczególną cześć i chwałę za opiekę nad tym obiektem sakralnym.
Mam nadzieję Panie Adamie, że w żaden sposób nie uraziłem Pana moim sprostowaniem. Jestem przekonany, że napisał Pan w dobrej wierze to, o czym został poinformowany na temat tej kapliczki.
Szanownej Pani Marlenie Wilbik serdecznie gratuluję pomysłu. To świetna inicjatywa godna pochwały i wszelkiego wsparcia. Pozdrawiam Panią serdecznie.
      Gdańsk 9 lipca  2020                                                               Edmund Zieliński









Pamiątkowe zdjęcie w dniu poświęcenia kapliczki 25 lipca 2009 (niedziela)
Od lewej - harcerka pełniącą wartę honorową, Marta Puttkamer, Franciszek Puttkamer, Erwin Dorawa, Renata Damaszk, Edmund Zieliński, Danuta Zielińska, Bożena Pawelec, Marek Pawelec i harcerka z warty honorowej. Foto Wojciech Zieliński

Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Zblewie

                                                                                                     Gdańsk 1 czerwca  2020 r.                           
                                Zarząd
                                Ochotniczej Straży Pożarnej
                                             w Zblewie
             
                                                Szanowni Druhowie!
                 Na terenie Zblewa i wsiach sąsiednich znajdują się obiekty sakralne (kapliczki i krzyże ) drewnianej konstrukcji wymagające okresowej konserwacji. Kiedy żył ś.p. Henryk Klin z ul. Jaśminowej, raz na rok przeprowadzał konserwację  krzyża cmentarnego w Zblewie i kapliczki przydrożnej znajdującej się przy wylocie  ulicy Chojnickiej w kierunku „berlinki”. Minęło już kilka lat od ostatniej konserwacji i nastała pora ponownego zabezpieczenia tych obiektów. W międzyczasie postawione zostały dwa kolejne krzyże: jeden w sąsiedztwie zblewskiej plebanii, drugi posadowiony został na cmentarzu ewangelickim w Białachowie.
             Ośmielam się zwrócić o pomoc w tej sprawie do Was - Drodzy Druhowie, bo kto jak kto, ale to Wy cieszycie się największym zaufaniem w społeczeństwie, nie szczędząc sił, nie oglądając się na profity i zaszczyty śpieszycie na pomoc społeczeństwu. Stąd moja prośba do Was.  Dysponujecie odpowiednim sprzętem do bezpiecznego wykonywania prac na wysokościach. Z doświadczenia wiem, że czas na wykonanie konserwacji odpowiednim środkiem jednego krzyża zamyka się w dwóch godzinach pracy.
                 Treść tego listu kieruję również  do Urzędu Gminy w Zblewie z prośbą, by Wasze ewentualne działania (mam nadzieję, że pozytywne) przy konserwacji wymienionych obiektów zabezpieczyć w odpowiednie konserwanty.
                 Poprosiłem mego przyjaciela Marka Pawelca z ul. Jaśminowej w Zblewie o koordynację podczas konserwacji, bowiem sam jest wykonawcą wymienionych obiektów i wie jak konserwować drewno. 
                                                                 Serdecznie Was wszystkich  pozdrawiam

Do wiadomości:                                                            Edmund Zieliński
Urząd Gminy w Zblewie                                                   
Ks. Proboszcz parafii Zblewo
Marek Pawelec  Zblewo




ospzblewo@wp.pl <ospzblewo@wp.pl>
wt., 2 cze, 06:08


do mnie



Witam Szanowny Druhu. W odpowiedzi na list do Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej dokonamy wszelkich starań aby ta konserwacja krzyży była odpowiednia a nasza praca dobrze wykonana. Będziemy się kontaktować z Panem Markiem Pawelec aby ustalić jakie środki ochrony i konserwacji tych  krzyży używać. Ponadto będziemy Druha informować o wykonanych pracach. Ze strażackim Pozdrowieniem.

                       
                                                                                           Gdańsk 2.06.2020
                                     
                                                Drodzy Moi Druhowie!                     
          Jesteście wspaniali! Po kilku godzinach od wysłania mego listu do Was, jest już odpowiedź, i to jaka!!!  Wielkie Dzięki Wam Wszystkim. Ciągle potwierdza się to, o czym wszyscy mówią: że na braci strażackiej, na Was Druhowie,  zawsze można polegać.
           Swoją pozytywną odpowiedzią na mój list zrobiliście mi piękny prezent. Co tu ukrywać – 3 czerwca kończę 80 rok mego życia.  Nazywając mnie „Druhem”, zrobiło mi się bardzo miło i pozwólcie, że poczuję się jak członek honorowy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Ochotniczej Straży Pożarnej w Zblewie.
            Wracają sentymentalne wspomnienia z moich młodych lat, kiedy jako młody strażak z wielkim zapałem wyjeżdżałem z kolegami do pożaru. Ale, by móc pojechać, trzeba było uruchomić naszego „dziadka”, starego Mercedesa z autopompą, wężami na zwijadłach i drabiną Szczerbowskiego na dachu. Za kierownicą siedział pan Maks Gila (miejscowy kowal), a my braliśmy auto na pych… jak już jechał, nie miał sobie równych, zwłaszcza na piaszczystym gruncie. Tak było ponad 60 lat temu…
            Drodzy Druhowie, pozwólcie, że naszą korespondencje, już po akcji „konserwacyjnej”, zamieszczę na mojej stronie internetowej edmundkociewski.blogspot.com    edmundzblewski.blogspot.com  i w kwartalniku „Moja Ziemia”.
                                                      Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam
                                                                  Czołem Druhowie!
                                                                  Edmund Zieliński 





ospzblewo@wp.pl
24 lip 2020, 06:51 (5 dni temu)  
 

do mnie
 

Witam Druha dziś realizujemy odświeżanie kapliczki i krzyża na cmentarzu. W środę rozmawiałem z Panem Markiem Pawelec na temat jakich środków do konserwacji użyć. Są wakacje a nasza młodzież z OSP przychodzi do straży by się szkolić ale i nie tylko, a dziś przyłączą się do odświeżania kapliczki i krzyża. Ze Strażackim Pozdrowieniem Adrian Reszczyński.





Krzyż cmentarny w Zblewie



Kapliczka przy ulicy Chojnickiej



Kapliczka przy ulicy Chojnickiej




Młodzi druhowie przy konserwacji kapliczki przy ulicy Chojnickiej



konserwacji ciąg dalszy


Jeszcze trochę pędzlowania....


i kapliczka jak nowa


Prace konserwatorskie wykonane z uśmiechem


Edmund Zieliński <edmund.ziel@gmail.com>
pt., 24 lip, 07:04 (5 dni temu)  
 

do ospzblewo

Czołem Druhowie! 
Wielkie dzięki za podjęcie się przeprowadzenia konserwacji kapliczek. Kłaniam się Wam nisko i życzę szczęśliwego przeprowadzenia operacji "Kapliczka".
Bardzo proszę o zdjęcia z prac i nazwiska druhów pracujących przy konserwacji. Po ich zakończeniu o wszystkim napisze do "Strażaka", do "Kuriera Zblewskiego" i na moją stronę.
Jesteście wspaniali!!! 
Pozdrawiam serdecznie
Edmund Zieliński
Czołem!

Edmund Zieliński <edmund.ziel@gmail.com>
24 lip 2020, 19:22 (5 dni temu)  
 

do ospzblewo@wp.pl
 

Dzięki, dobra robota. Młodzież z zapałem  wzięła się za konserwację.  Jeszcze dwa obiekty  i po robocie. 
Pozdrawiam  młodych konserwatorów sztuki sakralnej. 
Edmund Zieliński








Krzyż na cmentarzu ewangelickim w Białachowie




Krzyż na cmentarzu ewangelickim w Białachowie



Krzyż na cmentarzu ewangelickim w Białachowie

ospzblewo@wp.pl
27 lip 2020, 14:01 (2 dni temu)  
 

do mnie
 

Melduje wykonanie zadania



Edmund Zieliński <edmund.ziel@gmail.com>
27 lip 2020, 15:02 (2 dni temu)  
 

do ospzblewo
 

Druhowie  - jesteście WSPANIALI!!!
Jak już pisałem, można na Was polegać. Serdecznie gratuluję wykonania zadania. 
Teraz moje zadanie upamiętnienia tej wspaniałej akcji. Chciałbym zamieścić w miejscowej prasie i w  "Strażaku" mój felieton poświęcony wykonanej pracy. I tutaj potrzebuje nazwiska - dowódcy akcji, jak i wykonujących prace konserwacyjne. Chyba, że chcecie pozostać anonimowi. Namawiam jednak do publikacji - dobre uczynki należy nagłaśniać.
Pozdrawiam serdecznie
Edmund Zieliński

ospzblewo@wp.pl
28 lip 2020, 10:38 (1 dzień temu)  
 

do mnie
 

Koordynacją prac zajmował się dh Adrian Reszczyński, a prace wykonała Młodzieżowa Drużyna OSP w Zblewie Pozdrawiam

A więc do końca skromni. Druhu Adrianie, jeszcze raz bardzo dziękuję za bezpośrednią koordynację działań przy konserwacji obiektów sakralnych. Bardzo dziękuję Młodzieżowej Drużynie OSP w Zblewie za wykonane prace. Zarządowi OSP gratuluję wspaniałej załogi, której z całego serca życzę pomyślnego udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych.
                                                                                        Czołem Druhowie
                                                                                         Edmund Zieliński



Lato 1960 roku. Jestem na wieży naszej starej OSP w Zblewie przy ulicy Kościelnej. Zdjęcie wykonał mój kolega szkolny ś. p. Henryk Gajewski. 

poniedziałek, 4 maja 2020

Boże Ciało z przeszłości

                                                  Boże Ciało z przeszłości

                       Kiedy zbliża się to bardzo polskie święto, wracam wspomnieniami do dalekiej przeszłości. Chcę w tym felietonie cofnąć się o dziesiątki lat, do mego dzieciństwa i lat młodzieńczych. Mieszkaliśmy wtedy w Białachowie. Naszym kościołem parafialnym był kościół w Zblewie, jednak często chodziliśmy do kościoła w Borzechowie, bo i bliżej i piękniejsza trasa wiodąca przez las. Proboszczem w Borzechowie był w tamtych latach ksiądz  Jan Pranis, przez parafian nazywany „Litwinem”, z racji swego pochodzenia. To był bardzo miły człowiek. Zapamiętałem jedno ze świąt Bożego Ciała z udziałem księdza Pranisa. Jeszcze na drogach nie było asfaltu, a trasę przelotową pokrywał bruk. Ulice boczne w tej wsi   były zwykłymi  piaszczystymi drogami. O ile dobrze pamiętam, szliśmy procesją w dół od kościoła, koło poczty, obok gospodarstwa Bolesława Piłata do drogi przelotowej Lubichowo – Zblewo, którą wracaliśmy do kościoła. Było bardzo ciepło, słonecznie, a nad procesją unosiły się tumany kurzu unoszone stopami wiernych. Przy „Bożych Domkach”, jak nazywaliśmy kolejne ołtarze na trasie procesji, po skończonych modlitwach, ksiądz Pranis powiedział, że poświęcone brzozy dekorujące ołtarz, chronić będą od piorunów. Ledwo ruszyła procesja, kto żyw rzucał się do brzózek i ogałacał je z gałązek. Po chwili zostały same kikuty. Ta sama sytuacja powtórzyła się po powrocie procesji do  kościoła. Główna nawa udekorowana była szpalerem brzóz. Wyglądało to pięknie a po kościele roznosił się miły zapach brzozowych liści. Ale do czasu. Po błogosławieństwie najświętszym sakramentem, ludzie prześcigając się zrywali gałązki. Szum był taki, jakby wicher tarmosił drzewa. Siedzieliśmy z rodzicami  na chórze i doskonale widziałem, jak w błyskawicznym tempie piękne brzozy zamieniały się w obskubane żerdzie.  Pamiętam, że buzię skrywałem w dłoniach, by nie roześmiać się na głos.
                      W 1954 roku  zamieszkaliśmy w Zblewie. Zauważyłem, że procesja Bożego Ciała tutaj była dostojniejsza niż w Borzechowie. Nie było takiego kurzu, utwardzone ulice i małomiasteczkowy charakter wsi podnosił rangę tego święta. W przeddzień tego święta  mieszkańcy Zblewa gremialnie sprzątali ulice, dekorowali okna, ulicę Główną i Kościelną mieszkańcy obsadzali brzozowymi drzewkami przywiezionymi przez okolicznych gospodarzy. Pamiętam, że  cztery ołtarze na trasie procesji przez wiele lat usytuowane były przy tych samych posesjach. Pierwszy wystawiony był na schodach domu państwa Jana i Wandy Gajewskich przy ulicy Kościelnej. Był okazały, wyłożony dywanem,  pięknie udekorowany kwiatami.
                    Kolejny ołtarz usytuowany był przed domem państwa Trochów na końcówce ulicy Kościelnej. Był również piękny, starannie przygotowany. Nie mogło być inaczej, bowiem z tego domu wyszedł służyć Bogu ksiądz Bogusław  Trocha, święcenia kapłańskie otrzymał w 1958 roku.
                   Trzeci ołtarz był zwykle przy domu państwa Miszewskich na ul. Głównej. Tutaj dekoracją zajmowała się siostra mego kolegi Ryszarda Miszewskiego – Irena. Była bardzo uzdolniona plastycznie. Do perfekcji opanowała rysunek, nie miała problemów w papieroplastyce, toteż motywy dekoracyjne żywo przypominały rozwinięte gałęzie winogron z dojrzałymi gronami owoców.
                  Czwarty ołtarz wystawiony był przy domu państwa Szeflerów. Kto zajmował się tutaj dekoracją – nie wiem, ale jak i poprzednie ołtarze godnie przyjmował Najświętszy Sakrament.
                 W tamtym czasie organizacja procesji Bożego Ciała do łatwych nie należała. Trzeba było uzyskać odpowiednie zezwolenia na przemarsz procesji, wyznaczony był czas i trasa, we wszystko wtykała swój nos wszechobecna cenzura. Pamiętam procesje  w Zblewie te najdłuższe wiodące całymi długościami  ulic   Kościelnej i  Głównej i te krótsze, które z ulicy Głównej skręcały w uliczkę obok posesji państwa Śliwów do kościoła. W tym wypadku ówczesna władza zasłaniała się wymogami zapewnienia płynności ruchu ulicznego. Tłumaczenie bez sensu, bowiem w tamtych latach były we wsi dwa samochody, a ulicami najwyżej przejeżdżała jakaś furmanka konna i to był cały ruch. Mam tu na myśli dzień roboczy, bo w święto Bożego Ciała nikt z miejscowych nie śmiałby zakłócać tej uroczystości.
                   Procesji towarzyszyli strażacy pilnujący porządku na czele procesji, a przy poszczególnych ołtarzach uroczystość uświetniał swym śpiewem chór „Cecylia” pod dyrekcją organisty Izydora Borzyszkowskiego (śpiewałem w basach). Tej uroczystości towarzyszyła też orkiestra dęta składająca się z miejscowych muzyków. Jednym z nich był kolejarz ze Zblewskiej stacji PKP pan Bukowski. Jak mi mówiła moja siostra Danusia, grała też orkiestra „Lipków” z Pinczyna. Moja siostra  niosła z koleżankami feretron Matki Bożej, a były to:  Ludwika Żołądek i  Klara Wiśniewska z Białachowa,  oraz  Helena Podlaska z Białachówka. Ludwika Żołądek   jest siostrą zakonną w Szwecji.
                 Tak jak i dziś, procesję poprzedzał szpaler dziewczynek prószących kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. Dobrze zapamiętałem piękną dziewczynkę, a była nią Terenia Aszyk, która kroczyła tuż przed baldachimem. Miała zawieszony na szyi mały koszyk z płatkami kwiatów. Nabierała płatki w dłonie, składała je,  i w odpowiednim momencie odwracając się, zgrabnym ruchem wysypywała na monstrancję płatki róż.  Wypowiadała przy ty taką modlitwę – Serce ciało i dusza moja, to ofiara Twoja.
                   I tu brzozowe gałązki miały powodzenie. Byłem uczestnikiem tego święta w innych miejscowościach. Zapamiętałem tę uroczystość  odbywającą się w Groniu koło Nowego Targu, gdzie górale pięknym śpiewem na głosy uczestniczyli w tej procesji. Byłem też na procesji Bożego Ciała w Głuchołazach, dokąd wyrwałem się z mej jednostki wojskowej w Prudniku. W latach 1966 – 1977 brałem udział w tym święcie w Gdyni – Orłowie, gdzie mieszkałem. Kiedy byłem mieszkańcem   ówczesnej Czechosłowacji, święto Bożego Ciała nie istniało. Od 42 lat  w tym uroczystym dniu idę w procesji na ulicach Zaspy. I tu, jak przed laty w Borzechowie czy Zblewie, wierni obłamują gałązki brzozy zachowując starą tradycję. Kiedy to widzę, wspomnieniami wracam do lat czterdziestych, do moich młodych lat…
Gdańsk 30 kwietnia 2020                                                                      Edmund Zieliński

Ps. Poprosiłem mojego przyjaciela o jakieś wspomnienia z tamtych lat, zwłaszcza, że obaj mieszkaliśmy w tej wsi, śpiewaliśmy w chórze, organizowaliśmy życie kulturalne itp. Gerard napisał tak:
            Najbardziej utkwiło mi w pamięci uczestnictwo zespołu - orkiestry dętej  kolejarzy ze Tczewa w uroczystościach Bożego Ciała w Zblewie. Przez kilka lat, gdy byłem ministrantem u ks. prob. A. Licznerskiego i później, kiedy śpiewałem w Chórze "Cecylia", na przełomie lat 50 i 60-tych, zespól ten co  roku uświetniał tę uroczystość pięknym, wzruszającym  wykonaniem znanych pieśni religijnych. Pamiętam, że te muzyczne eskapady dzielnych muzyków w kolejarskich mundurach organizował, we współpracy z parafią, Edmund Schade- kolejarz i muzyk, mieszkający przy ul. Dworcowej, sąsiad moich rodziców. Nota bene, Jego ojciec, Ignacy Schade w okresie międzywojennym pełnił funkcję inspektora Biura Meldunkowego Państwowej Kasy Chorych w Starogardzie  filia w  Zblewie.
     Zofia Piątek-najmłodsza z dzieci Haliny i Edmunda Schade przypomniała mi, jak przed tym świętem, ojciec Jej godzinami rozpisywał z partytur pieśni,  partie dla poszczególnych instrumentów dętych. a po procesji muzycy goszczeni byli przez rodziców Zosi w ogrodach ich posesji, wykonując często utwory bardziej rozrywkowe...
  Gdynia, 30 kwietnia 2020 
                                                                                               GERARD SULEWSKI





                      Boże Ciało w Zblewie po I wojnie światowej około 1920 roku



                Dziewczynki prószące kwiatki w procesji Bożego Ciała w Zblewie około 1947 r.




    Dziewczynki prószące kwiatki w procesji Bożego Ciała w Zblewie około 1946 roku. Obok księdza  Pani Trocha




To może być rok 1948. Dziewczynki ze Zblewa, Białachowa, Bytoni, Miradowa prószące kwiatki podczas procesji Bożego Ciała w Zblewie
Moja siostra Danusia zidentyfikowała następujące osoby: pod figurką stoi Irena Szefler, druga w prawo od Ireny (ciemniejsza twarz) to Danuta Zielińska. Z prawej strony(patrząc na zdjęcie) stoi pani w kapeluszu, przed nią po jej lewej stronie jest Janina Wasilewska. Czwarta po lewej stronie Danusi (z kropeczką na sukience) to Irena Kłopotek. Z dwiema kropkami na sukience po lewej stronie zdjęcia (bujne długie włosy) to Helena Podlaska.  Najwyższa dziewczynka po lewej stronie zdjęcia na górze, to Rudzińska (Irena?), druga po jej prawej ręce (z warkoczykami) stoi Halina Gajewska (po latach żona Pawła Libiszewskiego). Niżej Danusi jest Terenia Zube (później żona Franciszka Szklarskiego). Po prawej wyżej w ciemnym okryciu Ludwika, później z męża Jasińska. Po lewej stronie zdjęcia stoi opiekunka dziewcząt, a po jej lewej ręce druga to Karwatowska - wychowanka Kazimierza Bielińskiego z Białachowa.



Lata czterdzieste XX wieku w Zblewie, procesja Bożego Ciała. 




Procesja Bożego Ciała w Zblewie około 1960 roku
Na pierwszym planie Pan Marian Sulewski. Ostatnią chorągiew niesie Pan Konrad Mindykowski




                                 Procesja Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku




                             Procesja Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku




                                Procesja Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku





                     Jeden z ołtarzy na trasie procesji Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku





             Udekorowane okno na trasie procesji Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku





                                     Procesja Bożego Ciała w Zblewie 26 maja 2016 roku






piątek, 1 listopada 2019

                     Kapliczki przydrożne - pokłosie bytońskich plenerów
                                     
              Nawet nie wiem jak zacząć ten felieton, o który prosił mnie mój młodszy przyjaciel Tomek Damaszk – sprawca bytońskich plenerów i związanych z nimi imprez folklorystycznych. To przecież jakby wczoraj spotkaliśmy się na zebraniu organizacyjnym poświeconemu plenerowi artystów ludowych Pomorza w Bytoni. Chyba nikt z nas, spotykających się wtedy w bytońskiej szkole, nie myślał, że po pierwszym plenerze będą następne i zadomowią się, chyba na stałe, w tej małej kociewskiej wsi. W tym roku  odbył się XIII plener i nic nie zapowiada, by był to ostatni, wręcz przeciwnie, rozbudowuje się ta impreza z coraz większym rozmachem. Ale ja miałem napisać tylko o kapliczkach, wiec zatrzymam się w tym temacie.
                Kapliczki przydrożne to nieodłączny element naszego krajobrazu. Świadczą o pobożności mieszkańców naszej ziemi i przywiązaniu do wiekowej kultury oddawania czci i chwały Bogu Najwyższemu. Wierny lud stawiał je by czcić Boga, dziękować Mu za odebrane łaski, i prosić o wstawiennictwo w różnych okolicznościach. Te obiekty sakralne stawiano zazwyczaj na rozstajach dróg, na skraju wsi  czy w miejscach tragedii, lub dla upamiętnienia jakiegoś zdarzenia, w którym upatrywano Bożej interwencji.
                 Na Kociewiu stawiano krzyże zazwyczaj o drewnianej konstrukcji i kapliczki murowane, zwanymi po dziś dzień, Bożymi Mękami. Na terenie naszej gminy stoją do dziś murowane Boże Męki w Zblewie, w Bytoni, Białachowie, Semlinie, Piesienicy, Małym Bukowcu, Kleszczewie, Pinczynie. Wszystkie powstały po zakończeniu II wojny światowej. Niemiecki okupant z zaciekłością walczył z wszystkim, co nosiło znamiona polskości, zwłaszcza obiekty sakralne świadczące o polskości tych ziem. Wypisane sentencje na postumentach kapliczek takie jak: „Królowo Polski módl się za nami”, przyprawiało o wściekłość Niemców. Dzięki tej nienawiści do Polaków i wszystkiego co polskie, na terenie Pomorza zniszczyli wiele tysięcy kapliczek i krzyży przydrożnych.
                 Zdawałoby się, że po zakończeniu II wojny światowej, swobodnie będziemy mogli odbudować zniszczone kapliczki i stawiać usunięte krzyże. W Polsce Ludowej tego rodzaju obiekty sakralne też nie cieszyły się przychylnością ze strony „Władzy Ludowej”. Bywało, że co odważniejsi mieszkańcy stawiali krzyże nocami, by postawić „Władze” przed faktem dokonanym, co czasem się udawało. Ale to temat na inny felieton.
                 Bytońskie plenery dobrze zapisały się w kulturze ludowej Kociewia, zwłaszcza na terenie gminy Zblewo, gdzie uczestnicy spotkań plenerowych zostawili po sobie trwałe ślady swej twórczości. Przyszkolna Izba Regionalna wzbogaciła się o wiele cennych eksponatów rękodzieła artystycznego w postaci rzeźb, haftów, malarstwa na płótnie, szkle i wyrobów plecionkarskich z korzenia sosny. W poszczególnych wsiach stanęły nowe kapliczki przydrożne, nawiązujące do  dawnych obiektów  sakralnych. Co prawda, nie powstała żadna kapliczka konstrukcji murowanej, ale powstały kapliczki o słupowej konstrukcji z drewnianych kloców, we wnękach których, posadowione zostały figury świętych postaci. Ogromna pracę w tym zakresie wykonał pan Marek Pawelec, który w poszczególnych pniach drzew wyłupił wnęki i umieścił skonstruowane przez siebie drewniane skrzyneczki. W tych skrzynkach  umieszczone zostały wyrzeźbione przez rzeźbiarzy figury. I tak:
Przy kościele w Bytoni stanęła Droga Krzyżowa, do której poszczególne stację rzeźbili: Jerzy Kamiński z Barłożna wyrzeźbił stację I i V. Pan Marek Pawelec ze Zblewa rzeźbił figury do stacji II i IV. Leszek Baczkowski z Franka wykonał stację III i VI. Znakomita rzeźbiarka z Przęsina wyrzeźbiła stację VII i IX. Zmarły niedawno Czesław Birr z Mściszewic rzeźbił stację VIII. Marek Zagórski z Rokocina wyrzeźbił stację X i XI.  Były wikariusz Zblewski ks. Robert Kierbic wyrzeźbił stację XII. Stacje XIII i XIV wykonali bracia Edmund i Rajmund Zielińscy. Uczestnik pleneru pan Maciej Tamkun pokrył Droge Krzyżowa polichromią.
            W pobliżu gospodarstwa  państwa Gumińskich stanęła kapliczka całkowicie wykonana przez pana Marka Pawelca z figurą św. Franciszka.
            Na skraju lasu przy bytońskiej szkole stanęła kapliczka trójkondygnacyjna, do której figurki rzeźbili: Jerzy Kamiński – św. Barbarę, Leszek Baczkowski – anioła Kociewskiego, Edmund Zieliński – św. Maksymiliana Maria Kolbe.
           Na terenie plebanii kościoła w Pinczynie postawiona została  kapliczka  z figurą Pana Jezusa Frasobliwego autorstwa Marka Pawelca.
            Mała wieś Cis wzbogaciła się o trzy nowe kapliczki. W rejonie przystanku PKP stoi kapliczka w całości wykonana przez Marka Pawelca przedstawiająca figury św. Gwalberta, św. Katarzynę Aleksandryjską i św. Andrzeja. Niestety, po kilku dniach od poświecenia kapliczki, złodziejska ręka wyrwała z niej figurę św. Katarzyny Aleksandryjskiej. A tę figurę autor specjalnie ofiarował w intencji zdrowia swej córki. Złodzieju – pamiętaj – kradzione nie tuczy.
             Na skraju Cisa stoi kolejna kapliczka, również wykonana przez Marka Pawelca, z figurą św. Franciszka. W posiadłości Stanisława Białkowskiego stanęła kapliczka z moją figurą św. Stanisława Biskupa Krakowskiego.
            Pan Tomasz Bednarczyk wyrzeźbił figurę św. Franciszka i umieścił w kapliczce na terenie arboretum w Wirtach.
            W miejscowości Góra   - przy miejscowym kościółku stoi kapliczka, oczywiście autorstwa Marka Pawelca, we wnęce której, na prośbę księdza proboszcza Bizonia z Pinczyna, umieściłem   moją figurę  Matki Bożej Królowej  Polski. 
            W Borzechowie, na terenie plebani, stanęła kapliczka, której trzon wykonał oczywiście Marek Pawelec, ja natomiast wyrzeźbiłem figurę  św. Józefa. W tej samej wsi na krzyżu cmentarnym jak i na krzyżu misyjnym zawisły moje pasyjki. Również w Borzechowie – przy restauracji K-2 jest kapliczka autorstwa Marka Pawelca, do której figurę św. Krzysztofa wykonał Tomasz Bednarczyk.     
           Przy kościele w Płocicznie jest kapliczka, również autorstwa marka Pawelca z figurą  św. Józefa rzemieślnika autorstwa  Edmunda Zielińskiego.
           Na terenie Zblewa, w   posesji  p. Boś istnieje kapliczka, a jakże, autorstwa Marka Pawelca, do której figurę św. Doroty wyrzeźbił   Tomasz Bednarczyk. 
           I tak, dzięki bytońskim plenerom, krajobraz naszej gminy wzbogacił się  o widome znaki naszej wiary i przywiązania do tradycji i kultury naszego regionu.
Gdańsk 29 października 2019                                               Edmund Zieliński         


piątek, 16 sierpnia 2019

W zielonym lesie tam gdzie drozdów śpiew…

  W zielonym lesie tam gdzie drozdów śpiew…
             Tytuł zaczerpnąłem  z sentymentalnej ludowej piosenki mówiącej o lesie, leśnikach, przemijającym  życiu. Pasuje do miejsca, gdzie od kilku lat, za sprawą organizatorów bytońskich plenerów, odbywają się jarmarki ludowe. Dziesiątki kramów wypełnione różnymi wyrobami, od rękodzieła ludowego, po przepyszne wyroby spożywcze pań z Kół Gospodyń Wiejskich, zapewnią wszelkie gusta. Można kupić rzeźby, hafty, plecionkę, ceramikę i malarstwo.  
            To tutaj, artyści malarze,  przenoszą na płótna przepiękne zakątki wiekowego boru, gdzie sosny, dęby dają miłą cień, gdzie szemrzą strumyki, odwieczne poidełka mieszkańców boru.  
            To jest wyjątkowe miejsce, wyjątkowi też są organizatorzy tych imprez. Gdyby nie przychylność władz Lasów Państwowych, pracowników Leśnictwa Wirty, organizatorów bytońskich plenerów, ten uroczy zakątek Kociewia nadal żyłby utartym rytmem dnia codziennego. Tymczasem, sierpniowe jarmarki w Wirtach, z roku na rok się rozrastają, i kto wie, czy za kilka lat, nie będą  dorównywać Jarmarkom Wdzydzkim. Tego rodzaju imprez, nigdy za wiele.
            W tym roku w Wirtach odbędą się II Plachandry organizowane przez włodarzy powiatów kociewskich, co spowoduję, że jarmark znacznie zyska na popularności.  Ten przemiły zakątek Kociewia odwiedzi z pewnością tysiące turystów, co przyczyni się do znacznego spopularyzowania Wirt, jego pięknego ogrodu dendrologicznego, a tym samym naszego Kociewia. Do zobaczenia w Wirtach.
                                                                            

           Gdańsk - lipiec 2019                                                               Edmund Zieliński