| |||||||||||
wtorek, 12 listopada 2013
czwartek, 31 października 2013
| EDMUND ZIELIŃSKI. POWRÓT PO LATACH PANI JADWIGI WYRZYKOWSKIEJ |
| czwartek, 31 październik 2013 | |
Dziś pani Jadwiga mieszka w Szwecji, kilkaset kilometrów od Zblewa. Zapragnęła odwiedzić wieś swego dzieciństwa. Stało się to 4 maja 2013 roku. Przyjechała do wsi, jakże innej, niż tej zapamiętanej z dzieciństwa. Ochoczo, z zapałem i ciekawością przemierzała Zblewo w towarzystwie rodziny i pana Marka Kamysza jako przewodnika. Pan Marek dzwonił do mnie, że będą goście ze Szwecji, może bym przyjechał, może bym przywiózł jeden egzemplarz książki „Na ścieżkach wspomnień…” – nie mogłem. Bardzo żałuję. Gdybym był, postarałbym się zanotować jak najwięcej szczegółów o tamtym Zblewie wypowiedzianych przez Panią Jadwigę – tu było to, tu tamto, to wyglądało inaczej, tu stały chałupy kryte słomą itd. Pani Jadwiga przed swoim przedwojennym domem w Zblewie Pani Jadwiga wsparta na kijkach nordic walking zmierza na "swoje " podwórko Okienka Jej pokoiku Nawet motocyklista (Stefan Kawski) zainteresował panią Jadwigę Na schodach swego domku To rzadki widok, tym bardziej w Szwecji Tak sympatyczny pan to rzadkość w Zblewie Tu była łączka i zbiornik p/pożarowy - teraz parking Tu chodziłam się modlić Ołtarz główny był inny, a pod chórem stały ciężkie ławy ze starego kościółka Dobrze pamiętam mój kościół
Podczas spaceru po Zblewie towarzyszące pani Jadwidze osoby, zapewne rodzinka, uwieczniali tę niecodzienną wizytę w pamięci aparatu fotograficznego. Część z nich dołączam do tego felietonu.
Po kilku tygodniach od wizyty pani Jadwigi w Zblewie otrzymałem kartkę, którą na adres pana M. Kamysza przysłała ze Szwecji pani Jadwiga: Szanowny Panie. Dziękuję serdecznie za pożyczenie książki „Na ścieżkach wspomnień…”. Była ona dla mnie bardzo interesująca. Pomimo, że ja już w roku 1936 opuściłam Zblewo, a dzisiaj mój wiek krótko 90 lat, niejedne opowiadania mogłam sobie dobrze przypomnieć. Pozdrawia Jadwiga Stnifbergen.
Gwoli wyjaśnienia, pan Marek pożyczył pani Jadwidze swoją książkę mego autorstwa, pani Jadwiga zabrała ją ze sobą i po przeczytaniu zwróciła właścicielowi wraz z kartką powyższej treści.
Cieszę się, że moje wspomnienia w jakimś stopniu pozwoliły pani Jadwidze wrócić do wsi swego dzieciństwa, do Jej miejsca urodzenia.
Gdańsk 28.10.2013 Edmund Zieliński
Do widzenia!
|
| dalej » |
|---|
sobota, 19 października 2013
| EDMUND ZIELIŃSKI. NIESPODZIEWANA WIZYTA KSIĘDZA ROBERTA I JEGO PODOPIECZNYCH |
| sobota, 19 październik 2013 | |
No i nadszedł czas pożegnania się ze zblewską parafią. Od 1 lipca 2012 roku ksiądz Robert Kierbic pracuje jako wikariusz w Polskiej Misji Katolickiej w Hamburgu. Pisze do mnie ksiądz Robert: „Jako Misja prowadzimy szkołę sobotnią przy parafii, w której uczy się prawie 400 dzieci. W każdą sobotę mamy zajęcia w dwóch grupach – o 9.30 i 13.30. Dzieci mają zajęcia z j. polskiego, historii Polski i religii. O szerokiej działalności PMK można dowiedzieć się ze strony www.pmk-hamburg.de”
Edmund Zieliński i ks. Robert
Ks.Robert Kierbic rzeźbi XII stację Drogi Krzyżowej
Stacja księdza Roberta We wtorek, 8 października, byliśmy w odwiedzinach u mojej siostry. Odezwała się moja komórka i wyświetlił się „ks. Robert”. Nie mogłem porozmawiać, bowiem w tym miejscu brakowało zasięgu. Na drugi dzień byłem w mojej pracowni przy kościele Opatrzności Bożej na Zaspie i zadzwonił ks. Robert. Byłem przekonany, że dzwoni z Hamburga. Okazało się, że nie z Hamburga, a z klasztoru przy naszym kościele - 100 metrów od mojego warsztaciku. Powiada, że przyjdzie do mnie z grupą dziewczyn zobaczyć, jak rzeźbię. Mój warsztat mieści się w baraku - zapleczu budującego się kościoła i nie jest to żaden warsztat pełną gębą, a użyczone mi przez księdza proboszcza Kazimierza Wojciechowskiego miejsce na moje potrzeby, z czego jestem bardzo rad.
Przyszedł ksiądz Robert w towarzystwie siedmiu dziewcząt, siostry ze Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy i pani w „cywilu”. Dziewczęta natychmiast chciały coś rzeźbić. Każda po kolei spróbowała za pomocą dłuta i pobijaka wyłupać chociaż jeden wiór. Akurat rzeźbiłem małą sowę, a jedna z dziewczynek mówi: „Eule”. Tak, powiedziałem, to będzie sowa. Kiedy dziewczyny stukały pobijakiem, ks. Robert robił pamiątkowe zdjęcia, które w części dołączyłem do tego felietonu.
Dziewczęta posługują się j. polskim, niemieckim i francuskim, co jest bardzo chwalebne w dzisiejszych czasach. A za moich młodych lat był obowiązkowo j. rosyjski, który bez ochoty wkuwaliśmy.
Moi goście koniecznie chcieli zabrać ze sobą coś na pamiątkę. Chętnie dałem niedokończone figury św. Weroniki, ledwo zaczęte pasyjki, była też żaba i niedokończony słoń po moim bracie, Jerzym, który bardzo lubił dzieci i sam rozdawał prezenty maluchom.
Na zakończenie wizyty jeszcze wspólne zdjęcie i… do zobaczenia, do następnego razu.
Gdańsk dnia 16. 10. 2013 Edmund Zieliński
Dziewczyny z Hamburga próbują rzeźbić
Z mozołem do przodu
Goście z Hamburga
|
| dalej » |
|---|
sobota, 12 października 2013
| PERSONALIA. ROMAN PRABUCKI |
| poniedziałek, 30 marzec 2009 | |
Roman Prabucki urodził się 4.07.1933 r. w Zblewie z ojca Władysława i matki Franciszki z domu Gruzińskiej. Był trzecim z kolei dzieckiem w rodzinie. Do szkoły podstawowej uczęszczał w rodzinnej miejscowości. Po jej ukończeniu w roku 1947 zgłosił się do LO w Starogardzie Gd. Od zarania swojej młodości pragnął, aby po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji pracować wśród ludzi i dla nich poświęcać swój czas.
Idąc więc za głosem swoich marzeń w 1952 r. zwrócił się do Wydziału Oświaty w Starogardzie z prośbą o zatrudnienie w zawodzie nauczycielskim. Prośba rozpatrzona została pozytywnie i w roku 1952 Roman Prabucki otrzymał angaż w Szkole Podstawowej w Grabowie koło Skórcza. Stawiając pierwsze kroki w zawodzie stworzył zespół teatralny, swoimi występami wprowadzał radość życia wśród społeczeństwa wiejskiego. Pracę tę przerwał obowiązek służby wojskowej w 1956 r. Po powrocie z wojska w 1958 r. założył rodzinę. W tym czasie Wydział Oświaty zaproponował mu zmianę miejsca pracy kierując go do Szkoły Podstawowej w Borzechowie. Propozycja została przyjęta i we wrześniu 1958 r. Roman Prabucki rozpoczął pracę w miejscowej szkole. Pracując jako nauczyciel podjął się zaocznego dokształcania w Studium Nauczycielskim w Gdańsku, w którym w 1964 r. otrzymał dyplom ukończenia Studium o specjalności śpiewu z muzyką. Zdobyte kwalifikacje przyczyniły się niewątpliwie do podniesienia wyników nauczania w podanym przedmiocie. W 1966 r. Wydział Oświaty w Starogardzie Gd. powierzył Prabuckiemu stanowisko kierownicze Szkoły Podstawowej w Borzechowie. Obowiązki kierownika szkoły a potem dyrektora sprawował do chwili pójścia w stan spoczynku w 1985 r. W trakcie swego urzędowania podwyższał zaocznie swoją wiedzę uzyskując w 1979 r. dyplom Wyższych Studiów Zawodowych w Bydgoszczy oraz kwalifikacje naukowe i pedagogiczne do nauczania wychowania muzycznego. W trakcie swej pracy zawodowej poświęcał też wiele osobistego czasu na organizowanie oświaty dla dorosłych. W latach 1964 - 70 prowadził kursy wieczorowe dla młodych rolników, którzy przejmowali gospodarstwa po swoich rodzicach. Każdy kurs w ramach "Przysposobienia Rolniczego" trwał trzy lata. Obejmował część teoretyczną i praktyczną dotyczącą uprawy oraz hodowli. Dla osób, które z różnych względów nie ukończyły szkoły podstawowej, organizował kursy, które dawały świadectwo ukończenia szkoły i umożliwiały start do dalszej nauki. Szczególne jednak osiągnięcia R. Prabucki ma w organizowaniu życia kulturalnego w zespołach chóralnych i teatralnych, którym był bardzo oddany. Za swą działalność społeczną i zawodową otrzymał ze strony władz resortowych szereg nagród i wyróżnień. W uznaniu za szczególne osiągnięcia w pracy dydaktyczno-wychowawczej czterokrotnie otrzymał wyrazy uznania i podziękowania od Kuratora Oświaty i Wychowania. W latach 1963, 1978 dwukrotnie uzyskał nagrodę Ministra Oświaty i Wychowania.
Do innych wyróżnień za całokształt pracy w upowszechnianiu i kultury na terenie szkoły i środowiska wiejskiego otrzymał następujące odznaczenia: Srebrny Medal Zasługi - 1963 r., Zasłużony Działacz Kultury - 1966 r., Złoty Krzyż Zasługi - 1975 r., Zasłużony Ziemi Gdańskiej - 1980 r., Medal im. Gulgowskich — 1988 r., Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski - 1989 r.,
W roku 1985 Prabucki będąc czynnym nauczycielem i zarazem dyrektorem szkoły odszedł w stan spoczynku. Funkcję kierowniczą w Szkole Podstawowej w Borzechowie sprawował przez 20 lat. W uroczystości pożegnalnej dyrektora szkoły uczestniczył inspektor Oświaty i Wychowania Janusz Trocha. W przemówieniu złożył podziękowanie Romanowi Prabuckiemu za dotychczasową długoletnią pracę, wręczając jednocześnie nagrodę Kuratora Oświaty i Wychowania. Wielką niespodziankę odchodzącemu dyrektorowi przygotowała kadra nauczycielska, młodzież szkolna oraz Komitet Rodzicielski. Wzruszającą część artystyczną przygotowała młodzież szkolna. Otrzymane bukiety kwiatów były wyrazem podziękowania i obustronnego zrozumienia w trakcie wieloletniej pracy kierowania szkoła.
Państwo Prabuccy w zeszłym roku obchodzili jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego.
|
| wstecz | dalej » |
|---|
|
| ||||||||||||||
Subskrybuj:
Posty (Atom)